sobota, 23 stycznia 2016
Błąd Kroków Oława steals the show!

 Na zdjęciu niepocieszony Paweł Rutski schodzi do szatni hali SP72 przy ul.Trwałej tuż po końcowym gwizdku sędziego, po którym stało się jasne, że to Błąd Kroków Oława powalczy w kolejnej rundzie Play-off. Mimo 15 asyst LePawła zabrakło nam 2 oczek, o które lepsi byli rywale, wygrywając szalony bój 66:64. Tak ofensywny wynik doskonale obrazuje to, co działo się sobotniego wieczoru na parkiecie. Zabójczy początek rywali (11:0) zbił nas lekko z tropu. Niesamowita skuteczność przeciwników nie tylko na początku, ale i w całym meczu to była główna przyczyna naszej ostatecznej, lecz nieznacznej porażki. W połowie I kwarty strzelanie Wrogeo.pl otworzył kapitan Bartosz Paprocki, celną trójką dziurawiąc zakurzoną jeszcze wówczas obręcz kosza zespołu z Oławy. 7 punktów kapitana w tej ćwiartce w dużej mierze pomogło nam zatrzymać ucieczkę oponentów i od tego momentu prowadziliśmy już równy bój punkt za punkt (wynik 13:22 na koniec I kwarty). Ofensywny sygnał podłapał wspomniany Paweł i zaczął festiwal asyst, pobijając swoje career high. Po takim dorobku Pawła zagrożony poczuł się sam Scott Skiles (https://www.youtube.com/watch?v=uB_vcYPsXbY) i w pośpiechu opuścił halę, unikając odpowiedzi na pytania podążających za nim dziennikarzy. Co najmniej połowę z talerzowych podań Pawła na punkty zamienił tego wieczoru Bartosz Jakubowski aka "The Dream Shake" i uzyskał 21 punktów na dobrej skuteczności. Na uwagę zasługuje double-double Bartosza Solnicy (10 pkt + 10 zb) oraz 13 piłek (7 w ataku!), które zebrał z tablic Krzysztof "The Animal" Stangenberg. O końcowym rozstrzygnięciu zadecydowały zaledwie 2 punkty, lub jak kto woli - 1 celny rzut ze wszystkich 64, które obie drużyny tego dnia umieściły w koszu. Spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie, zatem pomimo oczywistego niezadowolenia z wyniku nie załamujemy rąk i z apetytem patrzymy na nadchodzący sezon, który rusza już w marcu! Pierwsi kibice już nabyli karnety i wykupili subskrypcję, aby śledzić nasze mecze live. I Ty nie możesz pozostać w tyle!

Błąd Kroków Oława -  Wrogeo.pl 66:64

Błąd Kroków Oława: Parys 25(4), Boczar 13, Kawalec 10, Gosztyła 10, Kozłowski 4, Lech 4, Łuczkowski 0, Marmulewicz 0
Wrogeo.pl: Jakubowski 21(1), Solnica 10(2), Rutski 9(2), Paprocki 9(1), Stangenberg 9, Skibicki 6

czwartek, 14 stycznia 2016
Jak daleko do Oławy?

NBAPlayoffs

Basket - bye 04.01.2016

Pierwszy mecz w 2016 roku, a zarazem ostatni w rundzie zasadniczej, potraktowaliśmy jako przetarcie przed kluczowymi spotkaniami tego sezonu. Naszym przeciwnikiem była ekipa Baketballu, która – podobnie jak my – miała zapewniony udział w playoffs. Stawką tego starcia była więc jedynie wyższa lokata w grupie (paradoksalnie nie musiało to oznaczać, że korzystniejsza) przez fazą pucharową. Niestety kolejny raz zabrakło kluczowych graczy i zdziesiątkowani kontuzjami nie daliśmy rady wyrwać zwycięstwa. O porażce zadecydował początek 4 kwarty, kiedy to nie byliśmy w stanie odpowiedzieć na 15 punktów z rzędu i nieznacznie ulegliśmy 40:45. Nie pomogła nam genialna postawa w defensywie Rafała Skibickiego, które dwoił się i troił, aby zatrzymać podkoszowego gości Bartosza Rosia. Mimo twardej obrony (8 zb. oraz oficjalnie 1 blok) nasza wieża nie otrzymała od pozostałych wystarczającego wsparcia i trzeba było przełknąć gorycz porażki.

Po meczu doszło do napiętej dyskusji wewnątrz zespołu, co miejmy nadzieję przełoży się na zaangażowanie i agresję w ostatnich starciach 42 sezonu Wronba.

 

Wrogeo.pl – Basketball 40:45 ---------- > klik

Wrogeo.pl: Jakubowski 8, Paprocki 8, Solnica 4, Rutski 10(1), Skibicki 3, Stangenberg 7

Basketball: Wiśniowski 6, Jeżewski 3, Kondracki 2, Węgier 4, Kozak 9(3), Roś 13, Gefert 8 (2), Kowalczyk 0

 

Fragmenty spotkania transmitowała wronba.tv ------------- > klik*

*od 01:18 - to już drugie defensive play of the year w historii Wrogeo.pl, tym razem w wykonaniu Bartosza Solnicy.

Podsumowanie

Prześlizgnęliśmy się przez rozgrywki grupowe, kończąc rundę zasadniczą na 5tej pozycji w grupie, a do playoffs wchodzimy z odległej 26stej pozycji rankingu 3 ligi. Nie wygraliśmy żadnego z trudniejszych meczów grupowych, dlatego to wszystko, na co mogliśmy liczyć - na tak fatalną postawę złożyło się kilka czynników: tradycyjnie kontuzje, słabsza forma, sprawy rodzinne i miłosne. Tabela po 7 meczach wygląda następująco:

tabela1

Grupa w cuglach wygrana przez Grzybiarzy, którzy pewnym krokiem zmierzają w kierunku 2giej ligi. Czy ktokolwiek ich zatrzyma? Być może będzie to ekipa.... WROGEO.PL! Szczegóły w rozdziale niżej.

W statystycznym ujęciu, nasze dokonania prezentują się następująco:

stats

Naszym niekwestionowanym liderem okazał się Grzegorz Frania, który średnio co mecz notował double-double na punktach i zbiórkach, dlatego tym bardziej będzie go brakować pod koniec rozgrywek (out of the season). Punktowo kroku dotrzymywali mu Stanley oraz BJ, który jednak wciąż nie jest w swojej najlepszej dyspozycji. Czy odpali w kulminacyjnym momencie sezonu? Na to liczą jego rodzice, sąsiedzi oraz Rootski, który obiecał kreować BJa niczym Tony Parker Tima Duncana. 

Playoffs time!

W związku z naszą lekko żenującą postawą w 1 części sezonu, nie liczyliśmy na przychylne rozstawienie. Kogokolwiek byśmy nie dostali, każdy mecz byłby dla nas wyzwaniem i po spojrzeniu na drabinkę wiemy już, że czeka nas ciężkie zadanie.

drabinka1

Pierwsza przeszkoda to Błąd Kroków Oława, z którą nie mierzyliśmy się jeszcze nigdy w naszej historii. Ekipa całkowicie nieobliczalna - potrafią wygrać z dużo wyżej notowanym rywalem, aby za chwilę ulec teoretycznie słabszej drużynie. Spodziewamy się ciężkiej przeprawy, ale jeśli zagramy chociaż trochę lepiej, niż ostatnio, mamy szansę na odniesienie zwycięstwa. Na wygranego z tej pary czeka już wspomniana wyżej drużyna Grzybiarzy - zespół założony przez braci Kalińskich jest w gazie i ktokolwiek na nich trafi, będzie bardzo ciężko wyrzucić ich z walki o drugoligowe parkiety.

Na co liczymy? Nie oszukujemy się - będzie trudno o sensację, jaką niewątpliwe byłby nasz awans. Okoliczności nie są sprzyjające (kończymy sezon w max 6 osób), ale chcemy pokazać pazur i na pewno nie położymy się na parkiecie. Do zrobienia są 3 kroki, pierwszy z nich już w sobotę 16.01 o godzinie 18:15 - wracamy do naszej ukochanej Trwała Center,

Wszystkich kibiców, przede wszystkim płci pięknej, zapraszamy na najbliższe spotkanie(a)!!!

sobota, 02 stycznia 2016
Wrogeo podbija Galaktykę

galaxyBardzo ważny, przez media określany mianem "galaktycznego" mecz z KFV Galaxy miał dla nas wysoką stawkę. Zwycięstwo pozwalało nam bezpiecznie wejść w 2016 rok, mając zapewnione miejsce w Play-Off. Plan na to spotkanie postawiony nam przez zarząd klubu to miało być pewne zwycięstwo. Nic więcej włodarzy nie interesowało. Odnieśliśmy wrażenie, że byli lekko poddenerwowani ostatnią huśtawką wyników. Wykładając pieniądze na transfery oczekiwali rezultatów. Chcieliśmy również utrzeć nosa nieprzychylnej nam ostatnio prasie i udowodnić jak bardzo się ona myli (redakcja Wronba.pl pokusiła się o dosyć nonszalanckie stwierdzenie prognostyczne przez Play-Off: "Nasz typ: Cudem wywalczą awans do playoffów."). Cudu nie było. Bo być nie mogło! Tego dnia byliśmy dla rywali po prostu za mocni i co ważne, byliśmy sobą! Seria kontuzji zmusiła nas do gry w pięciu, lecz nie było to dla nas przeszkodą. KFV Galaxy to drużyna z bogatą historią, która gra w lidze od 22 sezonów. W tym czasie przez klub przewinęło się aż 82 zawodników, lecz przez cały czas trzon był ten sam - Sławomir Fajfer! Znany wszystkim kibicom weteran (wielokrotny uczestnik, w tym finalista konkursów Wronba 3-pt Shootout) odgrażał się na przedmeczowej konferencji prasowej, że i nam zaserwuje 4-5 quick-release "trójek". Nic z tego nie wyszło, a scenariusz meczu potoczył się wręcz odwrotnie. Kapitan KFV Galaxy zapomniał, że Wrogeo również posiada w swoich szeregach gorących strzelców zza linii 3-punktów. Nieodpowiednio pilnowany Bartosz Paprocki szybko odpalił dwie "trójki" a'la "catch'n'shoot" i oszołomiony gwiazdor KFV zmuszony był oddelegować plaster naszemu kapitanowi w postaci indywidualnego krycia wysoko przed linią rzutów dystansowych. Wtedy na telebimach podwieszonych pod kopułą hali przy ul.Skargi zagościła twarz Pawła Rutskiego. A to wszystko dzięki NIEWIARYGODNEJ akcji 3+1 buzzer beater! Mając 1 sekundę na oddanie rzutu wznawialiśmy grę zza linii bocznej. Paweł uwolnił się po 2 doskonale postawionych zasłonach i otrzymując idealne podanie w tempo, odpalił niczym Stephen Curry, będąc przy tym jeszcze faulowany. Nagranie z tej akcji bije obecnie rekordy popularności (https://www.facebook.com/wrogeo.team/videos/989662914425715/) i dawno prześcignęło już Gangnam Style w ilości wyświetleń. Plan został wykonany, "Galaktyka" została podbita, miejsce w Play-Off zarezerwowaliśmy i w ostatnim meczu z zespołem Basketball (4 stycznia 2016) będziemy grać bez presji.

KFV Galaxy -  Wrogeo.pl 36:51

Wrogeo.pl: Jakubowski 14, Rutski 12(1), Paprocki 11(2), Solnica 7, Skibicki 7, Charalambidis 0
KFV Galaxy: Pietryka 14, Korus 9(1), Fajfer 7, Kopczyk 6, Kopytek 0, Gancewski 0

wtorek, 08 grudnia 2015
ProMILOWY krok do Play-off?

Czy 1,4 z powyższego zdjęcia to sobotnia zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu przez Pawła Rutskiego? Być może! Napewno jest to jego ilość celnych rzutów z gry (1) i strat (4), co nie miało jednak znaczenia w starciu z Promilkami z Trzebnicy. Doświadczeni alkoholicy zawodnicy, legitymujący się dumnie brzmiącymi rejestracjami DTR, grają w lidze Wronba już 18 lat. Być może nazwie drużyny dały początek preferencje hobbystyczne naszych rywali. Istnieje takie podejrzenie, bowiem kondycja nie była ich mocną stroną. Dzięki temu zdobyliśmy wiele punktów z kontrataków, zupełnie bez (alko)oddechu obrońców na karku. W dużej mierze w ten sposób skompletowaliśmy aż 70 oczek, co jeszcze nigdy nie pozwoliło nam przegrać. Trzebniczanie rzucili ich również sporo, bo 50 - ale przez to nie było "nudno" w całym spotkaniu, gdyż musieliśmy mimo wszystko mieć się na baczności i kontrolować mecz. Tego dnia w zasadzie każdy z nas "postrzelał". Graliśmy wąskim składem składem, zatem wszyscy obecni dostali sporo minut, które dobrze wykorzystali. Dwaj byli, lokalni sąsiedzi Promilków (ex-gracze DiTRojt Flinstons), Krzysztof Stangenberg i Grzegorz Frania zbombardowali znajomych 19-ma oczkami każdy. Po 11 punktów uzbierali Bartosz Drummond (13 zbiórek w tym meczu grając pod nazwiskiem Jakubowski) i Bartosz Paprocki, który mógł (powinien!) zdobyć ich 20, gdyby kilka razy nie chybił w najprostszej sytuacji, znajdując się sam pod pustym koszem. Na szczęście BP zrehabilitował się 5-ma asystami i pozostali gracze zapomnieli akcje, które zapomnienia wymagały. Swoją obecność zaznaczył również The Greek-Freak, Michalis Charalambidis. Grający mimo kontuzji był tam, gdzie być powinien, gdy trzeba było właśnie tam być! "Postrzelał" także Paweł Rutski. 12 "trójek" odpalił, nie trafiając żadnej i w ten sposób dotarł do odpowiedzi na pytanie, na które dotychczas potrafił odpowiedzieć jedynie Łukasz Rudnik w ostatnim swoim meczu w naszych barwach - "Jakie to uczucie zanotować (nie)skuteczność 0/12 zza linii rzutów 3pkt?". Paweł, czy warto było szukać odpowiedzi? :D

Promilki Trzebnica -  Wrogeo.pl 50:70

Wrogeo.pl: Frania 19(2), Stangenberg 19, Jakubowski 11, Paprocki 11(1), Charalambidis 6, Rutski 4

Promilki Trzebnica: Hrycaj 14(2), Misiak 13(1), Bartosik 8, Słomski 7, Fijał 6, Ciszewski 2

czwartek, 03 grudnia 2015
Rakiety (na) Północ od Wrogeo.pl

               Po słabszej pierwszej części sezonu i kilku nieprzewidzianych porażkach, do kolejnego spotkania o mistrzostwo 3 ligi podchodziliśmy mocno zdeterminowani. Chcieliśmy potwierdzić, że nasz skład jest silny nie tylko na papierze, ale potrafimy też udowodnić swoją wyższość z dość wymagającym rywalem, jakim niewątpliwe były Rakiety Północ. Do meczu przystępowaliśmy w siedmioosobowym składzie, wliczając w to nieobecnych ostatnio BJa oraz GF#0. Co prawda zagadką była dyspozycja Rootskiego, któremu odnowił się tajemnicy uraz ręki, ale w obwodzie pozostawał Bondzki – Łysy od tygodnia nakręcany był przez team, że musi być gotowy na rozdawanie piłek i transmisyjne swingowanie. W naszych szeregach zabrakło tylko Grzybka oraz Charego (obaj kontuzje).

                Zaczęliśmy z animuszem i udowodniliśmy, że na parkiet wyszliśmy maksymalnie zdeterminowani. Początkowe prowadzenie 8:2 szybko jednak nas rozluźniło i po kilku stratach z rzędu rywalom udało się zakończyć pierwszą ćwiartkę tylko na lekkim minusie – po 10 minutach wynik brzmiał 10:9. W przeciwieństwie do ostatnich gier, spotkanie praktycznie przez cały czas było pod naszą kontrolą, a przeciwnika trzymaliśmy na odległość 4-6 oczek – graliśmy spokojny basket, który udawał się przede wszystkim dzięki twardej walce na desce (35:25 w całym meczu).  Ambitna i nieustępliwa postawa pozwoliła nam zakończyć pierwszą połówkę (tego wieczoru było ich jeszcze kilka) z wynikiem 25:19.

                Intensywne tempo i szeroko pojęte „drive and dish” z obu stron, dało o sobie znać w trzeciej kwarcie – do tej pory ciekawa konfrontacja zamieniła się w konkurs na najwięcej strat i niecelnych rzutów. Całe szczęście Rakiety były od nas tylko niewiele gorsze w tej konkurencji i mimo, że 3 odsłona zakończyła się zawrotnym wynikiem 2:6 (sic!), to my byliśmy w uprzywilejowanej pozycji przed decydującymi minutami spotkania. Ostatnia ćwiartka to cały czas gra na remisie i nieustanne zmiany prowadzenia. Punktowaliśmy za sprawą Grzesia Frani (8pkt w tej części) oraz seryjnego stawania na linii rzutów wolnych – rywale szybko popadli w faul trouble, dając nam okazję do wykazania się umiejętnościami w rzutach „o szybkę”. Ponieważ nie było to nasze najlepsze spotkanie ever w tym zakresie (jedynie 9/19), w końcówce ciągle było remisowo. Na około dwie minuty przed końcem tego horroru, mieliśmy piłkę z końcowej, a przed samym wybiciem poprosiliśmy o 20sekundowy time-out. W trakcie przerwy BJ dostał polecenie – rozpisz na desce „nasz” aut, który nie raz przynosił nam punkty w najbardziej potrzebnych momentach. Zagrywka, która później otrzymała roboczą nazwę „pimpek” i tym razem nas nie zawiodła – perfekcyjnie postawione dwa bloki i 2 punkty stały się faktem. Jak się później okazało, był to nasz ostatni celny rzut z gry w tym spotkaniu. Przy stanie 49:47 i 24 sekundach do końca, w posiadaniu piłki były Rakiety. Przesuwaliśmy w obronie, gadaliśmy, robiliśmy wszystko, żeby tylko rozproszyć przeciwnika – na nic się to wszystko zdało, bo niemal równo z syreną za 3 trafił Jacek Dankiewicz i zrujnował nasze marzenia o wywindowaniu się w górę tabeli. Mieliśmy jeszcze cień szansy na sukces, ale rzut z połowy nie dotarł do celu i Rakiety wygrały 50:49.

 

Rakiety Północ - Wrogeo.pl 50:49 -------------> klik

Rakiety Północ: Kalinowski 2, Mroczek 12(1), Wojciechowski 5, Dankiewicz 8(1), Biskup 7, Fedeczko 1, Baranowski 2, Staszewski 0, Ossoliński 0, Paradowski 13(1)

Wrogeo.pl: Paprocki 2, Solnica 2, Frania 18(2), Skibicki 2, Stangenberg 7, Rutski 11(2), Jakubowski 7



                Tą pechową porażką praktycznie zaprzepaściliśmy szansę na korzystne miejsce w tabeli na koniec sezonu zasadniczego, bo tylko cud może sprawić, że znajdziemy się na pudle. O 4 miejsce w grupie powalczymy najpewniej z ekipą Basketballa, z którą czeka nas ostatnia konfrontacja grupowa – mecz odbędzie się już w 2016 roku. Zanim jednak ta potyczka, czekają nas dwa pojedynki z outsiderami, a pierwszy z nich już w ten weekend. Do hali IX LO przyjadą gracze Promilków z Trzebnicy, którzy jeszcze nie zaznali smaku zwycięstwa w tych rozgrywkach, dlatego najpewniej będą chcieli oderwać od siebie łatkę przegranych. Możemy zapewnić, że nie czeka ich łatwe zadanie, bo do świątecznego stołu mamy zamiar usiąść z bilansem 3-4. Pierwszy krok ---------- > Sobota 05.12.2015, HALA IX LO przy ul. Piotra Skargi, godzina 18:15.

Widzimy się na sali!



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29