Blog > Komentarze do wpisu
Pamiętniki z wakacji

   Od zakończenia letniej edycji WRONBA minęło już ponad 2 miesiące, a to najwyższy czas żeby stanąć z boku, spojrzeć na wszystko chłodnym okiem i skrobnąć kilka słów, które stanowić będą epilog serialu pt. „Wrogeo.pl w 43 sezonie”. Nadrobimy zaległości (relacja z dwóch ostatnich meczów), pokażemy garść statystyk i ciekawostek. Ze względu na prasowe obowiązki związane z Euro 2016 oraz Igrzyskami Olimpijskimi, redakcja nie uniknęła kilku terminowych fakapów i długo szukała weny do napisania tego tekstu. Mamy nadzieję, że w myśl zasady "jak kocha to poczeka" kibice nie odwrócili się od nas, a artykuł będzie przyjemnym dodatkiem do ciasteczka i małej czarnej. Zaczynamy!

Koniec sezonu

Wrogeo.pl – 2Hills Basket II 05.06.2016


   W upalną niedzielę rozpoczynaliśmy fazę playoffs rozgrywek o mistrzostwo 3 ligi i okoliczności jakby od początku nam nie sprzyjały. Oprócz nieziemskiego skwaru, w ostatniej chwili władze ligi przeniosły mecz z naszej domowej Trwała Center, do nowej hali WKK, mieszczącej się przy ulicy Czajcza. Nie byliśmy zachwyceni tym faktem, bo w SP 72 znamy każdą klepkę, natomiast z zaciekawieniem wyczekiwaliśmy starcia na jeszcze „surowym” parkiecie. Byliśmy faworytem tego pojedynku i to mimo tego, że -wbrew przewidywaniom – do gry nie był gotowy Wojtas, któremu na przedmeczowym treningu odnowił się uraz ręki i okazało się, że nie będziemy mogli skorzystać z jego umiejętności do końca sezonu.

   Nasi obserwatorzy mieli okazję oglądać kilka wcześniejszych meczów, które odbyły się na nowej hali WKK i ich obserwacje niestety się sprawdziły – hala bardzo wymagająca, a obręcze i tablice nie wybaczały nawet najmniejszych błędów w technice rzutu. W rezultacie większość drużyn, które miały okazję rozgrywać swoje mecze przy ul. Czajcza, cierpiały na znaczne pogorszenie skuteczności - przypadek?

   Chaos – tym słowem można określić całe spotkanie. Obu drużynom nie pomagał bezlitosny ukrop, który panował na sali, co przełożyło się na mnóstwo strat i nieudanych zagrań. Od początku w tym nieładzie lepiej radzili sobie 2Hillsi, którzy prowadzili 5:8 w pierwszej odsłonie, a drugą zakończyli już solidną zaliczką, bo 11:20. W tym meczu zagraliśmy niestety bez rozgrywającego, a będąc precyzyjnym, to po parkiecie biegał Rootski, ale kibice podejrzewali, że jego „gra” to jakiś sabotaż, a Paweł za pieniądze dogadał się z przeciwnikami. Nie dość, że jego dorobek punktowy nie ruszył z miejsca, to statystka strat (10!) świadczyła o tym, że kreował przede wszystkim ściany, auty i przeciwników zamiast kolegów z drużyny. Reszta prezentowała się tylko niewiele lepiej i z teoretycznie łatwo zapowiadającego się ćwierćfinału, mieliśmy koszykarski horror.

   Mimo naprawdę mizernej postawy, trzecią kwartę udało nam się wygrać do „0”, głównie za sprawą BJa, który jako jeden z nielicznych graczy na parkiecie potrafił wstrzelić się w sztywne jak poranny namiot obręcze. Bartosz w pojedynkę doprowadził do tego, że przed ostatnią odsłoną wyszliśmy na jednopunktowe prowadzenie (21:20) i wciąż byliśmy blisko awansu do kolejnej rundy.Ostatnia kwarta nie pozostawiła jednak złudzeń, że to 2Hillsi byli lepiej przygotowani do tego meczu, głównie mentalnie.  Nasza nieudolność w połączeniu z twardą i momentami prowokacyjną postawa rywali, wystarczyły do ich nieznacznego zwycięstwa. Wynik 27:32 (!!) mówi chyba wszystko o tym, na jakim poziomie ofensywnym zagrały obie drużyny

   Gdyby mecz odbył się w normalnych warunkach, mamy dziwne przekonanie, że 2Hillsi nie mieliby z nami szans. Warunki były jednak takie same dla obu ekip i nie mamy zamiaru zrzucać z siebie odpowiedzialności za ten żenujący występ. Po meczu pogratulowaliśmy rywalom zwycięstwa, ale nie ukrywamy, że liczymy na rewanż w przyszłości.

Wrogeo.pl - 2Hills Basket II  27 : 32 ---------------- > klik

Wrogeo.pl: Jakubowski 13(1), Paprocki 3, Rutski 0, Skibicki 2, Sobotnyk 0, Solnica 5(1), Charalambidis 4

2Hills Basket II: Dąbrowski 0, Lićwinko 6, Podeszwa 11(1), Bielin 13(1), Żurek 2, Misiak 0, Strzelczyk 0

 

Hasco Lek - Wrogeo.pl 07.06.2016

   Półfinał pucharu Wronba, do którego przystąpiliśmy zaledwie 2 dni po porażce w lidze, miał być dla nas ostatnim meczem sezonu. Byliśmy realistami, tym bardziej, że w hali IX LO stawiliśmy się nie tylko bez Wojtasa (o jego kontuzji pisaliśmy wyżej), ale i BJa, który tego dnia przeglądał belgijskiego Tindera poszukując miłości wśród lokalnej społeczności multi – kulti (delegacja).  Do spotkania podeszliśmy bez zbędnej bojaźni wiedząc, że nie mamy absolutnie nic do stracenia – presja ciążyła na naszych rywalach, a my chcieliśmy pokazać przede wszystkim pazur. Już pierwsza kwarta uwypukliła jednak różnicę poziomu, nie tyle stricte koszykarskiego, co głównie natury fizycznej. Michał Chalabala bez skrupułów skakał nam po plecach, notując w całym meczu aż 17 zbiórek (10 w ataku), a wraz ze wsparciem kolegów z drużyny, skutecznie wybił nam z głowy marzenia o sensacji. W żadnym wypadku nie doświadczyliśmy jednak kompromitacji, bo wyraźna porażka z późniejszym triumfatorem pucharu nie była ujmą, a nasze akcje niekiedy mogły przynieść chwilę satysfakcji. Naszymi liderami zostali zdobywca 12 oczek Greek the Freak Chary oraz Rootski, który uzbierał punktów 13. To była ciekawa konfrontacja z wymagającym rywalem, a że już wkrótce tego typu starć będzie jeszcze więcej, mogliśmy przekonać się, że momentami potrafiliśmy nawiązać walkę jak równy z równym.

Fragmenty spotkania transmitowała wronba.tv ----------- > klik

Hasco Lek - Wrogeo.pl  62 : 41 ------------ > klik

Hasco Lek: Mach 15, Chalabala 13(1), Jaśko 18(6), Hes 13(2), Kozioł 1, Stengert 0, Musiał 2

Wrogeo.pl: Paprocki 2, Solnica 6(1), Rutski 13(3), Skibicki 2, Sobotnyk 6, Charalambidis 12

 

Podsumowanie

   Pod wieloma względami był to dla nas sezon przełomowy. Mówi się, że statystyki nie grają, ale w ujęciu drużynowym rozegraliśmy jeden z lepszych sezonów w ostatnich latach. Największy progres – co biorąc pod uwagę nasz nie najwyższy skład - poczyniliśmy na desce: zbieraliśmy średnio 37 piłek na mecz, co w porównaniu chociażby z 41 edycją (27) pokazuje skalę rozwoju. Dokładając do tego znaczną poprawę w rzutach za 2pkt (45% w sezonie), ilości asyst (16!) i przechwytów (8) na mecz, mamy odpowiedź co stanowiło ważny element układanki. Za osiągnięciami drużynowymi idą te indywidualne (o nich niżej), natomiast nie osiągnęlibyśmy awansu gdyby nie sprawy pozaboiskowe – wzrost zaangażowania i szeroko pojęta atmosfera drużynowa inspirowała nas do walki nawet w sytuacjach z pozoru beznadziejnych. Być może to było to, czego tak nam brakowało w ostatnich sezonach, aby sięgnąć po laury. Poniżej statystyki naszej ekipy w porównaniu z historycznymi edycjami:

   Rzeczywistość zweryfikowała powiedzenie, iż sukces ma wielu ojców i była to weryfikacja jak najbardziej pozytywna. W naszej ekipie nie było gwiazd, a w każdym meczu ktoś inny wyrastał na lidera i ciągnął naszą grę. MVP może być jednak tylko jeden, dlatego po długich i wyczerpujących naradach, redakcja zdecydowała się przyznać to trofeum…

BARTOSZOWI SOLNICY!!!

Argumentacja? Proszę uprzejmie – Bartek był zdecydowanym liderem pierwszej części rozgrywek. Nie dość, że w tym okresie niemal co mecz notował double-double, to jeszcze kulminacyjnych momentach wielu spotkań potrafił wziąć odpowiedzialność za zdobywanie punktów i zaznaczyć swoją przewagę nad rywalami. W ostatnich meczach nie błyszczał już  tak bardzo (podobnie jak cały zespół), ale formę zbudował na spotkania najistotniejsze – gracze Diabełków, e-lastminute.pl czy Pio Arch Studio do dzisiaj zachodzą w głowę, jak ten łysy brzydal mógł wyrządzić im tyle krzywdy. Redakcja pragnie zwrócić uwagę również na jeszcze jeden element postawy Bartosza Solnicy – był to człowiek, na którego można było liczyć. Rozegrał komplet meczów w sezonie (12), w największym wymiarze czasowym ze wszystkich koszykarzy Wrogeo.pl. W połączeniu z otwartą postawą na treningach i czasie wolnym, dał się poznać jako wartościowy koszykarz i kluczowy element układanki.

 

Wcześniej wspominaliśmy, że na uznanie zasługuje cała drużyna, dlatego krótko o tych, którzy zapracowali na końcowy triumf:

R. Skibicki – zawsze obecny i zaangażowany, chociaż powinien chyba więcej pić, bo tylko wtedy rozdaje bloczki na lewo i prawo. Tym razem omijały go poważne kontuzje, co pozwoliło mu rozegrać komplet spotkań i osiągnąć historyczne liczby. 10.6 zb./mecz (career high) i tytan w obronie. Pozdro, poćwicz!

 

M. Charalambidis – koszykarz bez żadnych kompleksów, nasz 6th man. Często ratował kolegów oddychających rękawami, a w cały sezonie rzucał za 2 pkt na imponującej skuteczności 58% tj. porównywalnie do najlepszych graczy zza oceanu. Lubi chaos, co nie zawsze jest minusem – przekonał się o tym chociażby pierwszoligowy Hasco-Lek.

 

B. Paprocki – człowiek, który podobno w ciągu roku potrafi sobie nic nie złamać. Podobno. Kiedy był na 100% przygotowany nie zawodził, o czym przekonali się m.in. Tar Hellsi. Jeśli do zabójczej skuteczności za 3pkt (w pewnym momencie sięgającej prawie 50%) dorzuci wiarę w siebie i agresję, to zdziwi jeszcze samego siebie.

 

I. Sobotnyk – podobieństwo do Westbrooka nie tylko wizualne. Maszyna, lubi brać piłkę i nie oddawać jej nikomu, co często – choć nie zawsze – przynosiło skutek. Ciężko go minąć (prawie 3 przechwyty na mecz), a jeszcze ciężej zatrzymać. Obiecujący debiutant i fighter. Wakacyjne zadanie domowe to poprawa skuteczności (Igor obiecał nad tym popracować), a każdy kolejny sezon będzie tylko lepszy – zakład?

 

B. Jakubowski – wrócił na swój dobry poziom, po poważnej obniżce formy w dwóch ostatnich sezonach. Równy, skuteczny, dobry duch zespołu. Czasami stara się już nawet mniej rozmawiać ze wszystkimi, którzy reagują na jego trash talk -   Zna oczekiwania zarządu i wie, że to na nim ma być oparta gra w II lidze. Bez zbędnego pi****nia – to jest Twój czas BJ!

 

P. Rutski – legenda głosi, że jak był dzieckiem, mama wrzuciła go do dwóch kociołków – ze stratami i asystami. Najgłośniejszy na ławce, na boisku i w szatni. Najwięcej oczekuje od kolegów z zespołu, ale i od siebie. W tym sezonie wreszcie spełnił się sportowo – osiągnął sukces, którego szukał od wielu lat zakładając żółtą koszulkę. Ma zamiar dalej prowadzić zespół ku sukcesom, tym razem na drugoligowych parkietach.

 

W. Zbroniec – kiedy Wojtas zaczyna kozłować z piłką potrafi staranować nawet ścianę za koszem przy ul. Trwałej. Facet z ogromną energią i niepoliczalnym zasobem sił. W debiutanckim sezonie w koszulce Wrogeo nie było mu dane pokazać maxa ze względu na kontuzję. Jeśli na treningach wypracuje podawanie piłki po swoich błyskawicznych penetracjach, stanie się skrzydłowym kompletnym – z ciągiem na kosz i koszykarskim altruizmem.

 

Statystyki indywidualne naszych graczy za ostatnią edycję:

 

Liczby drużyny

9 edycji czekaliśmy na awans. Byliśmy kilkukrotnie blisko (pamiętne starcia z Samprausem II oraz Profllsportem), ale zawsze czegoś brakowało.

12 – tyle punktów na mecz zdobywał w ostatniej edycji B. Jakubowski. To jego trzeci najlepszy wynik w karierze, co potwierdza tezę zawartą w tym artykule – BJ wraca do formy.

20 zawodników do tej pory reprezentowało nasze barwy. Jesteśmy grupą dość hermetyczną, bo jak na 4,5 roku istnienia, to nie jest wygórowany wynik.

40 – tyle porażek zanotowaliśmy na trzecioligowych parkietach.

41 razy wychodziliśmy ze starć obronną ręką. Do statystyki wlicza się walkower, którego w 37 edycji oddała nam ekipa MSWLiT.

50 gier w barwach Wrogeo to licznik Rafała Skibickiego. Z krótką przerwą na 40 sezon, to podstawowy zawodnik i trzon naszej ekipy.

80 – tyle meczów w barwach drużyny rozegrał Paweł Rutski. Nie opuścił żadnego meczu w historii Wrogeo.pl i jest niezagrożonym liderem klasyfikacji występów. Razem z Łysym współzałożyciel drużyny.

158 fauli popełniliśmy w minionych rozgrywkach – to najwięcej od 35 sezonu, czyli od momentu założenia zespołu. Daleko nam do rzeźników, ale to pokazuje, że tanie skóry nie sprzedawaliśmy.


Co dalej?

   Przykłady ze sportu zawodowego pokazują, że każdy awans/spadek to impuls do swoistej weryfikacji zespołu i zadania sobie tytułowego pytania. Kolejna edycja WRONBY to dla nas zagadka pod wieloma względami – nie jesteśmy pewni w jakim składzie będziemy występować, jak będą wyglądać nasze treningi, hale meczowe. Wreszcie prawdziwą enigmą jest to, jak przygotujemy się do sezonu i jak będziemy wyglądać na tle ogranych i doświadczonych przeciwników.

   Począwszy od składu – w czerwcu wszyscy z obecnych zawodników zadeklarowali chęć kontynuowania kariery i wypełnienia swoich kontraktów w barwach Wrogeo.pl. Ponieważ jest to jednak tylko sport amatorski, a po dobrym sezonie nie brakuje plotek transferowych, może okazać się, że rzeczywistość nas zaskoczy, co udowadnia np. okienko transferowe przed minionymi rozgrywkami. Na dzisiaj jest nas ośmiu, a nie ukrywamy, że mamy zamiar się wzmocnić, aby na wyższym szczeblu mieć o co grać i nie spać z hukiem z tego wysokiego konia, na którego sami wskoczyliśmy. Naszą intencją jest znalezienie solidnego środkowego oraz człowieka z kozłem i wizją gry, który będzie w stanie inicjować i prowadzić nasze ataki. Co z tego wyjdzie? Odpowiedź na to pytanie zapewne na przełomie września/października.

   Zmienia się liga, zmieniają się też oczekiwania. Jako beniaminek będziemy kandydatem do spadku i zapewne przeciwnicy będą widzieli w nas okazję do łatwych zdobyczy punktowych. Nasza w tym głowa, aby szybko wybić im to z głowy i żeby powalczyć o jak najlepszy wynik.

Będziemy na bieżąco informować Was o przygotowaniach, zamianach i nowościach - już wkrótce losowanie grup, na którym na pewno nie zabraknie naszych przedstawicieli. Wrogeo.pl będzie walczyć!

PIONA!

niedziela, 28 sierpnia 2016, rutsaldo

Polecane wpisy

  • RobinWood.eco Basket Team!

    https://www.facebook.com/robinwood.eco.basket/

  • KONSPIRA Team!

    6005 punktów 3413 zbiórek 1749 fauli 1470 strat 1381 asyst 904 przechwytów 231 bloków 120 meczów 63 zwycięstwa 57 porażek 37 zawodników 14 sezonów 7 lat 3 pozio

  • Last Minute breaking news!

    To była doprawdy wiadomość łamiąca wszystkie nagłówki prasowe, gdy w meczu z jednym z faworytów całej 3. ligi - e-lastminute.pl nasz zespół wygrał pewnie